 |
3 lutego 2012 - 21:16
Dlaczego piąte przykazanie, „nie zabijaj”, jest interpretowane na wszelkie różne sposoby, tylko nie na ten, żeby po prostu i najzwyczajniej na świecie - NIE ZABIJAĆ. I nie przyczyniać się do zabijania. Dlaczego szóste przykazanie: nie cudzołóż jest interpretowane jednoznacznie, podobnie jak siódme: nie kradnij. Dlaczego mamy nie zabijać tylko ludzi? Czy zabijanie innych istot jest innym rodzajem zabijania? Idąc tym tokiem rozumowania można przyjąć, że cudzołożenie z blondynką jest złem, ale z brunetką to już nie jest zło (zabijanie człowieka jest złem, zwierząt – nie). Przecież każde zabijanie jest takim samym złem jak każde cudzołożenie. A czym jest kradzież? Każda kradzież jest złem, bo niszczy w takim samym stopniu kradnącego (złodziej o tym nie wie, ale tak jest), jak i okradanego i należy ją potępiać. Czy okradanie bogatego różni się od okradania biednego? Czy kradzież we wtorek jest inna niż w piątek? NIE. Kradzież jest kradzieżą i nie wolno tego czynić, bo to jest złem. To dlaczego rozgraniczamy zabijanie ludzi od zabijania zwierząt? Jedno i drugie zabijanie jest zabijaniem. Nastał już CZAS, aby przestać zabijać.
Brak komentarzy »
24 stycznia 2012 - 17:33
Mężczyzn z grubsza dzielimy na tych, którzy piją alkohol (ci nie lubią słodyczy) i na tych, którzy jedzą słodycze (ci nie przepadają za alkoholem). Jedni i drudzy są bardzo niezrównoważeni. Zdrowy mężczyzna, czyli mężczyzna zrównoważony pod każdym względem, powinien mieć ochotę na słodkie produkty i na alkohol JEDEN DO TRZECH RAZY W MIESIĄCU. Jeżeli ochota występuje częściej, to znaczy że nie jesteśmy zrównoważeni. Dlaczego tak się dzieje? Już wyjaśniam. Produkty słodkie na bazie cukru rafinowanego (białego, oczyszczonego) mają taką samą energię jak wszelkie alkohole. Po zjedzeniu batonika i po wypiciu piwa nasz poziom fizjologiczny podobnie reaguje: podnosi się tętno i ciśnienie krwi, jesteśmy lekko podochoceni, a świat jawi nam się w jaśniejszych barwach. Alkohol i słodycze na bazie białego cukru podobnie uzależniają, bo podobny efekt po ich zjedzeniu i wypiciu uzyskujemy. Osoby uzależnione od alkoholu (alkoholicy) po zerwaniu z nałogiem zaczynają spożywać duże ilości słodyczy, aby mieć namiastkę tego, co było, a nie jest. Dlatego, panowie, jeżeli chcecie być prawdziwymi mężczyznami, nie sięgajcie w nadmiarze ani po alkohol, ani po słodycze.
Brak komentarzy »
15 stycznia 2012 - 10:41
Niedawno grała nam Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Grała już po raz 20. Pamiętam JEJ pierwsze granie. To był szok i niesamowicie pozytywne zaskoczenie. Grupka osób z Owsiakiem na czele dokonała rzeczy niemożliwych. Porwała miliony Polaków, którzy bezinteresownie organizowali, pomagali, grali i zbierali środki na szczytny cel. Zresztą nie cel był ważny, ale sam ruch i poryw serc prostych ludzi. Przeciwko Owsiakowi i Orkiestrze byli wtedy prawie wszyscy ważni: urzędnicy, politycy, przedstawiciele różnych kościołów itd. Ale byli z nim prości ludzie.
Dziś, jest odwrotnie. Wszyscy są ZA. Politycy biją się, żeby zrobić sobie zdjęcie z Owsiakiem. Urzędnicy, gdyby mogli to sami by kwestowali na ulicy. Owsiak z cennego naturszczyka stał się…, urzędnikiem, a szczytna Orkiestra…, średniej klasy instytucją, której wszyscy pomagają, czyli szkodzą. I rzecz najważniejsza - cel tego wielkiego grania!!! Dawno się przeżył, jak cała medycyna klasyczna. Dziś nie chodzi o to, aby kupować pompy insulinowe dla kobiet w ciąży z cukrzycą, tylko uczyć takiego stylu życia, aby tych kobiet w ciąży z cukrzycą było jak najmniej.
Orkiestra powinna dziś zająć się szerzeniem prawdziwej profilaktyki, czyli takiej, która uczy, jak ZDROWIE TWORZYĆ I PODTRZYMYWAĆ – a nie zajmować się zakupem sprzętu medycznego. Bo to jest zadaniem państwa i służby zdrowia i nijak – jak pokazuje życie - nie przekłada się na zdrowie. Przykro mi o tym pisać, ale dziś ,Orkiestra, to para w gwizdek, igrzyska, które na pewno nie służą ludziom chorym.
Komentarzy: 2 »
6 stycznia 2012 - 22:13
W pierwszy dzień Świąt, w Teleexpressie, poinformowano, że naukowcy odkryli dlaczego makowiec i w ogóle inne potrawy świąteczne inaczej smakują w święta, a inaczej w inne dni, tzw. powszednie. Otóż, o wszystkim decyduje… fizjologia i świadomość przygotowującego potrawy. Przed świętami nasza fizjologia jest specyficzna, inna, wprowadzamy się w odpowiedni nastrój (miły i obowiązkowo duchowy) i stąd inna jakość, smak i zapach potraw.
Naukowcy odkryli to, o czym starożytni mędrcy (i nie tylko) wiedzieli kilka tysięcy lat temu. Każdy, kto bierze się za sporządzanie posiłku wzbogaca go w swoją indywidualna energię: pozytywną lub negatywną. Dawno temu, wiedziano też, że nawet tzw. bierny obserwator może mieć energetyczny wpływ na jakość posiłku, który jest przyrządzany w jego obecności. Dlatego kuchnia była najważniejszym pomieszczeniem domu (nie tak, jak dziś). A gotowanie potraw sztuką. Umysł przygotowującego posiłki powinien być całkowicie skoncentrowany na tym, co przyrządza i gotuje. Wtedy uzyskujemy optymalny efekt tworząc posiłki dla siebie, ale przede wszystkim dla tych, których kochamy. To dlatego tak nam smakują potrawy przygotowane przez nasze MAMY.
A tak w ogóle chodzi o to, aby gotowanie z rzemiosła, stało się sztuką. Wtedy wygramy ze złym samopoczuciem, chorobami i innymi plagami naszej pomieszanej i nierozumnej cywilizacji.
Komentarzy: 1 »
30 grudnia 2011 - 10:02
Jest taka piękna piosenka Krystyny Prońko, „Psalm stojących w kolejce”, a zaczynająca się słowami: „Za czym kolejka ta stoi? Po szarość, po szarość, po szarość…”.
Dziś bardzo wielu Polaków stoi za … lekami, które mają podrożeć od stycznia. A wszystko przez to, że od 1 stycznia 2012 r., wejdzie w życie nowa ustawa refundacyjna: z listy dofinansowanych medykamentów (ok. 3500) ma zniknąć ponad 800 leków.
O co chodzi z listą leków, ustawą, kolejkami w aptekach i sporem polityków z lekarzami? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I dokładnie o to chodzi w tej całej hucpie. Bo tak należy nazwać to, co się dzieje. Ustawa refundacyjna uderza przede wszystkim w wielkie korporacje farmaceutyczne, które od lat z leków uczyniły zwykły produkt, na którym zarabiają biliony (medibiznes zarabia dziś więcej niż przemysł zbrojeniowy). To dlatego dziś leki możemy kupić dosłownie wszędzie: kiosk, stacja paliw, sklep spożywczy itd. I reklamuje się je, gdzie się da: TV, radio, prasa, Internet itd. Ale największy biznes robi się, gdy dany lek trafi na listę refundacyjną, bo jest najczęściej przepisywany i kupowany. A płaci za niego w dużej części nie pacjent, ale państwo, czyli my wszyscy. Dostać się na taka listę, to jest prawdziwy interes. Minister zdrowia w Polsce nie ma żadnych możliwości negocjowania cen leków z firmami farmaceutycznymi poza wciągnięciem jakiegoś leku na listę refundacyjną lub usunięciem go z tej listy. I dlatego jest tyle przepychanek, wzajemnych oskarżeń i ciągłych zmian. Ale pacjenci nie muszą o tym wiedzieć.
Pozostaje nam tylko Krystyna Prońko i dalszy ciąg jej piosenki: „Co kupisz, gdy dojdziesz?
Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie. Co przynieś do domu? Kamienne zwątpienie…”.
Brak komentarzy »
24 grudnia 2011 - 08:33
Marzą mi się Święta, w których biesiadowanie będzie prostą konsekwencją, ale i dopełnieniem, wcześniejszego poszczenia - wtedy to ma wymiar duchowy i ma to sens.
Marzą mi Święta, w których dominować będzie świadomość nie jednostkowa, rodzinna i gatunkowa, ale planetarna, gdzie radość, zadowolenie i szczęście jednych (ludzi) nie powoduje bólu, cierpienia i śmierci innych (zwierząt).
Marzą mi się Święta, na które nie będzie potrzeby wycinania milionów drzewek, aby po kilku lub kilkunastu dniach znalazły się na śmietniku. Naszej planety Ziemi i nas, ludzi, nie stać na takie marnotrawstwo zasobami przyrody.
Życzę Państwu zdrowych, radosnych, przepojonych miłością Świąt.
Komentarzy: 3 »
15 grudnia 2011 - 18:49
Kilka dni temu, nie pamiętam, kiedy dokładnie, jak zwykle wstałem skoro świt i włączyłem telewizor, co mi się prawie nigdy nie zdarza (a mam telewizor, to przyznaję – ku swemu zaskoczeniu – bo przecież inaczej nie mógłbym go oglądać, skoro świt). Była godzina 5.00, kanał, jakiś tam, i spiker … plotący bzdury: że wstawanie w środku nocy – jak to nazwał – to głupota. Że normalność to spanie do, co najmniej, 9.00 lub 10.00. I takie spanie to jest życie, a wczesne wstawanie to nienormalność itd., itp.
Panie spikerze. Myli się pan. Człowiek zdrowy nigdy nie śpi do 9.00 lub 10.00 godziny. Nie śpi nawet do 8.00 czy 7.00. Zdrowy mężczyzna śpi do 6 godzin, ale nie mniej niż 4 godziny. Zdrowa kobieta śpi o 2 godziny dłużej, czyli do 8 godzin, ale nie mniej niż 4-6 godzin. Będąc zdrowymi powinniśmy zasypiać ok. 22.00 – 23.30 i budzić się w pełni wypoczętymi wczesnym rankiem. Zdrowy człowiek budzi się bez budzika i obudzenie sprawia mu niesamowitą radość.
Każdy kto wstaje wcześnie rano dostaje od Matki Natury niesamowity DAR. Tym darem jest wyższy poziom serotoniny. A serotonina to hormon szczęścia, bo ma właściwości antydepresyjne. Im wcześniej wstajemy, tym wyższy mamy poziom we krwi tego fajnego hormonu. Wieczorem serotonina zamienia się w hormon snu - melatoninę.
Bo kto – wcześnie wstając - przeżywa radośnie i szczęśliwie dzień, ten również zapada w cudowny sen. Praw Natury nie da się oszukać, co najwyżej możemy oszukać siebie. A swoją drogą, to bardzo biedny ten spiker.
Komentarzy: 3 »
6 grudnia 2011 - 22:20
Ogień był i jest elementem świata Natury, niezbędnym czynnikiem modelującym i kreującym materię, w tym świat ożywiony i nieożywiony. To ogień stworzył naszą cywilizację i ukształtował nasze spojrzenie na rzeczywistość. Mityczny raj i faktyczne narodziny rodzaju ludzkiego, według ostatnich odkryć, były w Afryce. Opuszczenie Afryki i wędrówka ku chłodnym lądom na północy, stanowiły wielkie wyzwanie dla ówczesnego człowieka. Potrzeba, ciekawość i chyba częściowo przypadek sprawiły, że nauczono się wykorzystywać ogień. Północny, zimny klimat sprawił, że ogień stał się, podobnie jak okrywanie ciała skórami, potrzebą i koniecznością. Prawdopodobnie również wtedy, po raz pierwszy, spróbowano pożywienia poddanego działaniu ognia. Pokarm tak przetworzony musiał zmienić również sposób myślenia praczłowieka, a być może był stymulatorem myślenia w ogóle jako takiego. Ogień dawał ciepło, ukojenie i bezpieczeństwo, także przed zwierzętami, które do dziś boją się ognia. Pożywienie pieczone, a może i gotowane uczyniło z ostrożnych surojadów – wojowników i odkrywców. Zgadzam się, że niejednokrotnie krwiożerczych i okrutnych – ale jest to cechą po dziś dzień ludzi i zwierząt, dla których podstawowym pokarmem jest mięso. Cdn.
Brak komentarzy »
27 listopada 2011 - 08:41
Polacy należą do jednej piątej ludzkości, która konsumuje ponad 80% produkowanych na świecie dóbr. Gdyby mieszkańcy wszystkich krajów na świecie mieli konsumować tyle, ile przeciętny mieszkaniec Europy, nie starczyłoby zasobów Ziemi.
Wczoraj był Dzień Bez Kupowania. Zastanówmy się więc, czy to co codziennie kupujemy jest nam faktycznie potrzebne. Czy na pewno kupiliśmy TO świadomie, czy zostało nam TO sprzedane. Wszak marketing, słowo znane dziś przez wszystkich, a nazywane potocznie „wyższą szkołą” handlu, ma za zadanie m.in.: analizę psychologii konsumenta i umiejętności wpływania na nią, na odkryciu i budzeniu potrzeb klientów, tak aby nieprzerwanie sprzedawać i za wszelką cenę być zawsze i we wszystkim o krok przed konkurencją. Współcześnie nad tymi zagadnieniami pracują całe sztaby naukowców i ekspertów, wydaje się miliony dolarów, aby jeszcze skuteczniej zachęcać do kupna swoich produktów, towarów i usług. Narodziła się filozofia skutecznego zbywania towarów, powstają szkoły i żelazne zasady, całe dziedziny wiedzy, które uczą jednego: jak skutecznie sprzedawać. Istnieje np. dziedzina wiedzy w wielkiej szkole sprzedaży, która uczy, jak rozmieścić towar, aby sterować i…manipulować (nie bójmy się użyć tego słowa) klientem.
Zaraz po wejściu do sklepu istnieje tzw. „gorący punkt” i to na nim skupia się cała uwaga wchodzącego, tam umieszczony towar od razu przyciąga uwagę i pierwszy jest zauważany. Inny kruczek to ten, że ludzie z natury wybierają kierunek prawy (czynią tak osoby praworęczne, a są oni w większości) i tam ustawia się towary. Towar układa się także piętrowo, tak aby dziecko coś wzięło i przy okazji zainteresowało mamusię towarami dla niej, które leżą wyżej. Często też zmienia się ekspozycję towaru, tak aby stały klient nie mógł go znaleźć i tym sposobem szukając go obejrzał setki innych towarów, na które może nabędzie ochoty i kupi je. Takich kruczków są dziesiątki i setki, a wszystko to po to, abyśmy kupowali, kupowali, kupowali, kupowali.
Komentarzy: 1 »
21 listopada 2011 - 20:12
„Nie spotkałem do tej pory ani jednego chorego, który cierpiałby z powodu braku pożywienia. Ludzie jedzą wszystko, co ich kusi, po to, aby zaspokoić apetyt i dla przyjemności. Zawsze jedzą zbyt dużo, tak długo jak to tylko możliwe, czyli do momentu pojawienia się choroby. Zdecydowanie i z całej mocy chcę podkreślić, że wszystkie choroby spowodowane są przez nadmiar pożywienia. Przypadki złej diety są wyjątkowe. Nawet, jeśli jecie posiłki w dobrej proporcji, możecie mimo wszystko zachorować, jeśli tylko jecie zbyt dużo. Ilość zmienia jakość”
Komentarzy: 2 »
|
|